• Wpisów:18
  • Średnio co: 131 dni
  • Ostatni wpis:5 lata temu, 22:50
  • Licznik odwiedzin:1 721 / 2492 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Kiedy szukasz szczescia na sile nigdy go nie odnajdziesz ... dlatego usiac i poczekaj. Wkoncu samo przyjdzie.Heh zeby to jeszcze byla prawda od ponad 4 lat po odejsciu rodzicow ... nie spotkalo mnie szczescie ... na kazdym kroku dostaje kopa w dupe a podobno po burzy zawsze wychodzi slonce. Tak gowno prawda , niemoge sie doczekac jak bede miala te 18scie lat i bede miala prawo uciec z tego miejsca i nie siedziec dziadkom na glowie. I byc kolejnym problemem, nie dosc ze stracili corke to jeszcze mnie nie ogarnieta nastolatke maja na glowie i mojego malutkiego braciszka ... na starosc takie nie szczescie ich spotkalo . Ale to zycie nigdy nie jest i nie bedzie kolorowe dla mnie ... Najgorsze jest to ze nawet przyjaciele sie ode mnie odwrocili , jedynie zostal mi internet i anonimowosc na czacie z ludzimi ktorych czasami moje problemy obchodza. Czuje sie jakbym zgubilam sama sieie , jakbym nie miala duszy a juz jakby mnie kompletnie nie bylo. Zniknelam ? ej to nie jest mozliwe by czuc w sobie sama pustke i dzwiek jedynie powolnego bicia serca... Proboje znalezc jakies wytlumaczenie , staram zagladac w glebie mej duszy , ale tam nic niema ... jest pustka , jakby cos poprostu mi ma dusze wsyssalo. Nawet plakaci juz nie umiem , nic nie rozumiem czasami nawet trudno mi cos wypowiedziec lub nawet wydusic, czuje sie jakby cos mnie powstrzymywalo , jakbym nie mogla nic powiedziec , ogolnie sie ruszyc z miejsca ... czuje sie jakby kazdy kogo mijam na drodze mi wspolczul i czul przygnebienie z mojego powodu ... widze ta litosc w oczach ludzkich. Widze ten krzyk i setki pytan jak moge ci pomoc ? ... No tak zapomnialam od 4 lat jestem przykuta do tych 2 kolek i stelarza z rurka w gardle ... bez mozliwosci poruszenia reka , noga czy nawet samodzielnego wypowiedzenia slowa czy nawet wypicia herbaty ... i czy ktos mi moze odpowiedziec na pytanie , czy to zycie jest naprawde sprawiedliwe ?
 

 
No i wes sie tu nie wkurwiaj jak tona tapety i cycki to jedyne na co patrza faceci w tym pierdolonym toksycznym swiecie -.- no idzie sie kurva wkurwic!
 

 
Za kazdym razem gdy sie podnosze i wydaje mi sie ze ide ,to tak naprawde stoje w miejscu ... za kazdym razem gdy wydaje mi sie ;C ze jest juz dobrze to wiem ze i tak nie jest ... bo to wszystko wraca , wraca w najmniej odpowiednim momencie ... i wtedy znowu sie lamie , na takie male drobne kawaleczki ktorych nie mozna tak latwo i szybko pozbierac. Nienawidze Cie , Nienawidze ... siedziala na lozku i uzupelniala swojego bloga . Kolejny dolujacy wpis , zdawala sobie z tego sprawe ze jej blog wygladal starsznie i kazdy wpis ktory sie tam znajdowal mowil o jej zlamanym sercu , nie potrafila zrozumiec dlaczego nadal ja to tak boli ;c dlaczego nie moze sie pogodzic z jej odejsciem . Wszystko stawalo sie kazdehgo dnia trudniejsze , bol w tym piepszonym malym gownie po lewej stronie stawal sie mocniejszy ... przestawala sobie radzic z tym wszystkim ... postanowila odejsc bez slowa i zaczac zycie od nowa .
 

 
bo niewykorzystane szanse bola znacznie bardziej niz popelnione bledy...
 

 
Czasami mam ochote Cie pierdolnac patelnia w ryj zebys zrozumial ze jestes dla mnie wazny !
 

 
Za oknem Anglia placze pokazujac swoje przygnebienie. A ja siedze z papieroosem , ktorego nie powinnam palic ... i proboje cos wystukac na tej klawiaturze ... wiem dlugo mnie nie bylo , wyybaczcie . Kilka sytuacji uniemozliwlo mi dodawani wpisu , brak weny to jeden z powodow .


Znasz ten cholerny powiew zimnego powietrza ? te pierdolone dreszcze na jebanych plecch gdzie za oknem sloncee swieci jak opetane i kazdy chodzi w tych pierdolnych hipsterkich 'hot pantsach'. Ja jestem chyba tego najlepszym przykladem ... jestem jedynym odmiencem na tym swiecie ktory nosi sweter gdzie temperatura wynosi conajmniej 27 stopni. Zajebiscie byc inna ... nie sadzisz ? byc tym jebanym odmiencem co na twarzy ma wyryte WYPIERDALAC ahha, niie no uczucie jakbym byla na haju po najlepszym towarze w miescie -.- Wieesz co sprawilo ze taka jestem ? ten pierdolony syf zwany 'zyciem' te falszywe twarze zwane 'przyjaciolmi' i te pierdolone uczucie zwanee 'miiloscia' bulshit to wszystko to jedno wielkie GOWNO ! ktore zmienilo mnie w ta dziwaczke ktora teraz jestem ... to sprawilo ze mam leki stapac dalej po tej ziemi ... uwierz mi ze oddalabym wszystko by znowu stac sie normalna i znowu zaznac szczescia i zoobczycc szczery usmiechh na mojej bladej twarzy , chce znowu promieniowac ta checia to zycia jak kiedys ! Tego wlasnie chce ... a tymczasem ide poskarzyc sie swiatu , ze jjest taki zly i tak rani ludzi !
 

 
Sproboj znalez odpowiednia droge ...
Jej babcia powtarzala jej to kazdego poranka gdy zaspana przychodzila z kubkiem herbaty do niej do pokoju , by porozmawiac przed wyjsciem do szkoly. czula taka wielka potrzebe rozmawiania z nia , bala sie ze jezeli nie porozmawia z nia teraz to ona szybko i bezszelestnie odejdzie z jej zycia. Byla wiekowa dlatego , tak sie o nia martwila. Tak bardzo byla do nie przywiazana ... traktowala ja jak wlasna blisko przyjaciolke , tylko jeje tak naprawde ufala ... jedynie jej potrafila sie tak zwiezyc. Wiedziala ze nie bedzie jej oceniac , ze bedzie starla sie jej pomoc. Potrafila wstac w srodku nocy i pojsc jedynie do jej pokoju by upewnic sie ze jest i sie w nia w tulic. Nie raz bylo tak ze w srodku nocy szla do niej by z nia zasnac bo byla starsznie rozsypana. Z kazdego dolka ONA ja wyciagala , wciagala ja spowrotem na sczyt tej gory zwanej ' zyciem '. Dla niej jedynie ona byla sensem jej zycia , jedynie ona byla dla niej tym zyciowym autortytem , ona dazyla do tego zeby jedynie ja uszczesliwic i sprawic zeby byla z niej dumna. Kazdej nocy zastanawiala sie ... jak to bedzie jak odejdzie ? jak se poradzi ... wiedziala ze juz nigdy nie bedzie tak samo jak odejdzie. Te mysli ciagle ja drazyly ... chciala od nich uciec ale nie potrafila -.- Pewnego dnia w szkole poczula sie slabiej , miala cholernie chore przeczucie ze cos jest nie tak z babcia ... postanowila wczesniej wrocic do domu. I miala racje babcia odeszla , z momentem gdy przekroczyla prog mieszkanie zrozumiala ze stracila najwazniejsza osobe w swoim zyciu. Wtedy jej swiat zawalil sie kompletnie. Wiedziala ze juz nigdy nie uslysz jej glosy ze nie zobaczy jej twarzy i ze nie uslyszy od niej rady. Z kazdym dniem bylo jej trudno , przychodzila do jej pokoju , kladla sie na jej lozku przytulala jej ulubikny swetr i lkala. Z kazdym dnie , miesiacem a nawet rokiem bylo coraz gorzej , nie umiala zanzac szczescie. Gdy zaufala komus byla raniona ... byla zla na Boga ze odebral jej kogos tak waznego, ktory byl podpurka dla jej zycia takim fundamentem... Pisala do niej listy , nawet nie wiedziala po co ale czula sie lepiej kiedy wypisywala kartki. W pewnym momencie omal nie starcila zycia , lezac w szpitalu zrozumiala ze musi byc twarda i sprawic zeby ona byla z niej dumna. To byl przelom od tamtego momentu robila wszystko zeby sprawic by Babcia byla z niej dumna.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Proboje sie ratowca !
Uciec z tego toksycznego swiata ...
 

 
Ważne jest by być blisko osoby która się kocha, wspierać ją, dodać otuchy i przytulić, mając świadomość że można się zarazić groźną chorobą od niej.
Ważne jest to, żeby ta osoba widziała, że pomimo takich problemów ma tego kogos ktory nie wyobraza sobie zycia bez niej i mimo wszystko zawsze bedzie kolo niej !♥
 

zenibyzajebiscie
 
smmmerfetkax33
 
nowy wpis <3 x
 

zenibyzajebiscie
 
witusia108
 
nowy wpis ! <3 x
 

 
welcome back <3

Sorki ze niebylo mnie przez chwile ... ale jakos brak weny ;p i duzo roboty w collegu , ale dzisiaj udalo mi sie znalezc chwilke i jakies natchnienie wiec moze uda mi sie cos wydukac na tej klawiaturze

Peace & Love moje drogie mordki


Pamietacie ? jakie zycie potrafilo byc beztroskie jak mieliscie zaledwie 5 - 6 lat. Jak wszystko sie ukladalo , a jedynym problemem bylo to ze rodzice zabronili ci ogladac ' bajki , wieczorynki' albo nie kupili ci tego co chciales. A teraz z kazdym rokiem , gdy stajemy sie coraz starsi ... wszystko zaczyna sie mowiac wprost ' pierdolic'z kazdym to nowym dniemy , przybywaja nowe denne , bezsensowne problemy ktore jedynie potrafia spierdolic ci humor albo cie wkurwic. Tsaa zycie ... konczac swoj wpis na bloga ,zalogowala sie na skype po tak dlugiej nie obecnosci na komunikatorze, zastanawiala sie co moze znalezc ... jakie wiadomosci mogly zostac jeszcze nie odczytana. Wpisala powoli login a po nim haslo. Zamknela oczy i modlila sie zeby nie bylo tam wiadomosci od niej ... ;/ za kazdym razem gdy miala watpliwosci , jak odnajdywala ta jebana wiadomosci , rozpierdalalo ja od srodka ... malymi kawaleczkami. Wtedy uswiadomywala sobie ze nie potrafila patrzec na ta jedyna kiedy ona byla z nim. Za kazdym razem gdy juz bylo okej , on znow pojawial sie na horyzoncie i wszystko niszczyl , tak jak ta gleboko zakopana wiadomosci ... ;/ ... i wszystko znowu zaczynalo sie pierdolic. Tyle jej by oddala , powtarzala ciagle ... zrobilabym dla niej wszystko . Tak ... ale wiedziala ze nie jest to mozliwe na dzien dzisiejszy. Gdy siadala sama w pokoju , miala glupie plany jak sie go pozbyc ... nie potrafila normalnie fukcjonowac jak wiedziala ze on znajduje sie obok niej ! dostawala kompletnego szalu na jego widok. Najchetniej napula bym mu w twarz i wygarnela wszystko ze jednak jego polowka nie nalezy do niego ! Nie nalezy ? i ta chwila zwatpienia ... a moze wcale nienalezy do mnie ! Tak i ta nie potzrebna chwila zalamki i watpliwosci niszczyla wszystko ! zadawla jedynie nie potzrebny bol , ktory byl nie do zniesienia. Momentami nie byla pewna , jej slow ... nie wiedziala czy to prawda czy nie. Jedyne o czym marzyla to to zeby juz kompletnie ona byla jej ! calkowicie , zeby ona nie musiala sie dzielic i ukrywac swe uczucia ... Nie uwazala jej za wlasnosc ale jej serce tak ! tak bardzo starala sie dbac o nie i o to aby ona zawsze byla kolo niej ! i nigdy nie odeszla. Wieczorami siadala na oknie z papierosem w reku na ktorym widnialo jej imie <3 wtedy miala swoje 2 nalogi razem ... tylko wtedy ... bo za kazdym razem gdy jej obecnosci potrzebowala tak bardzo ona byla z nim ...
 

 
Powoli przygotowywala sie do tego ze ja opusci ... Tak bardzo bala sie tego momentu kiedy bedzie musiala mu powiedziec ' dowidzenia ' poraz ostatni. Bala sie zycia bez niego u jej boku , tak bardzo bala sie zostac sama... Nie potrafila , pogodzic sie z ta mysla ze on odchodzi, i ze juz nigdy go nie zobaczy... Czula sie wtedy jakby polowa jej, odchodzila razem z nim.Panikowala ze nieda sobie rady bez niego ;/ ze juz nigdy niebedzie tak samo jak kiedys. Bala sie ze juz nikomu nie zaufa tak jak jemu ... ze swiat przestanie juz byc taki sam dla niej , ze starci wszystko razem z nim. Miala ochote wybiec na ulice i wykrzyczec jak bardzo nienawidzi sowjego zycia:/ i jak bardzo by chciala odejsc razem z nim ... Nienawidzila przy nim grac miala za kazdym razem ochote zucic mu sie na szyje i rozrycze jak male dziecko , i krzyczec ' dlaczego wlasnie ty odchodzisz' Wiedziala ze zrobi wszystko by go zatrzymac ... ale byla bezsilna ;/ wiedziala ze z 'smiercia'nie wygra wiedziala ze ona ma wieksza przewage i ze to ona wygra. Kazde wieczoru siadala i modlila sie zeby ON zostal , zeby dostal jeszcze jedna szanse, zeby mogl zostac dluzej przy niej. Lezac sama w lozku , na jego poduszcze lkala jak mala dziewczynkai wspominala te chwile, gdzie wszystko bylo idealne , gdzie obydwoje byli tak szczesliwi i kiet liczyli sie jedynie ONI i nikt wiecej ;/ chciala wrocic do tych czasow ale wiedziala ze to nie jest mozliwe. Musiala pozwolic mu odejsc , wiedziala ze tak czy siak odejdzie. Jej walka w niczym nie pomoze ... Najforsze byl to ze nie byla gotowa na to by ja opuscil, ale musiala sie cieszyc tymi ostatnimi chwilami , lecz nie potrafila ;/ za kazdym razem gdy wpatrywala sei w jego oczy widziala jak wolaly o moc, i ten wzrok byl taki bezsilny i bezbronny ...
On niebyl tym bardziej gotowy by ja opuscic , jedyne czego chcial to jej szczescia... Chcial zeby byla szczesliwa ale wiedzial ze tak niebedzie ... po kazdych jej odwiedzinach , rozplakiwal sie jak maly chlopczyk ... niechcial jej zostawiac , wiec walczyl chociaz o glupia minute dluzej, zeby mogl sprawic by byla szczesliwa , tak bardzo chcial jej podarowac nadmiar szczescia by nie cierpiala po tym jak odejdzie , ale wiedzial ze tak niebedzie. Niepotrafil zrozumiec dlaczego wlasnie mu trafil sie taki scenariusz zycia .. Jedyne co wiedzial to to ze musial odejsc by ktos nowy mogl przyjsc ...
 

 
Siedzac na parapecie , swego okna w pokoju. Zrywajac granatowy lakier z swych paznkoci. Wolala o pomoc , nie wiedziala co sie z nia dzieje. Czula Jego obecnosc kolo siebie , ale wiedziala ze niemoze go doknac , poczuc , przytulic. Wpatrujac sie w ulice , gdzie ruch we wtorkowy poranek byl dosc spory, wpatrywala sie w osoby mijajace jej blok... i probowala rozgryzc , co oni mysla nad czym glowkuja w takim pospiechu ... Sadzila ze czas za szybko leci , ze ludzie go nie doceniaja ze wszystko trwa krotko i tym szybciej sie konczy... Chciala tak bardzo nie myslec o niczym ... Chciala jedynie spokojnie zyc tak jak kiedys , kiedy jeszcze on byl kolo niej. Wiedziala ze nie doceniala chwil , nie doceniala momentow ktore pozostaly teraz w pamieci. Te wspomnienia ja dusily , one zabieraly powietrze z jej pluc i zaczynala powoli ja dusic. Sadzila ze jest winna tego ze juz go niema ... ze odszedl tak nagle ... i juz nigdy nie wroci ze gdy zegnal sie , i powtarzal ' pamietaj nie dam Ci zrobic krzywdy zawsze bede kolo ciebie . Kocham Cie i nigdy Cie nie zostawie ! ' znaczylo to ze byla ta jedyna o ktorej tyle pisal na swoim blogu ... zawsze sie wkurwiala o ta drobnostke ... o glupi opis na gadu - gadu , gdzie wspominal ze tyle dla niego znaczy. Uwazala sie za pusta bo nigdy nie wiedziala ze te opisy sa jedynie skierowane do niej ... Tak bardzo zalowala tych ni potzrebnie wypowiedzianych slow , tak bardzo za nim tesknila , tak bardzo go potrzebowala w tamtym momencie ... byla rozsypana a go przy niej nie bylo ...
 

 
Probowala znalezc powod , dlaczego ma tak starsznego dola. Dlaczego ... nie cieszyla sie z rzeczy ktore jeszcze kilka dni temu wydawaly sie mega zabawne. Niewidziala powodu dlaczego sie tak czula , miala wszystko czego potrzebowala ... a nawet nadmiar. Siedziala na krawezniku , biorac glebokie buchy metolowego papierosa , patrzac sie w niebo ... probowala na chwile zapomniec o wszystkim. Chciala sie przeniesc do innego swiata gdzie nieczula by nic procz szczescia.Z kazdym to coraz wiekszym buchem papierosa , zaczelo ja wszystko przerastac. Czula sie jak mala bezbronna myszka wsrod grupy wielkich kotow , ktore czekaly na to by jedynie ja zjesc. Lzy ocieklay jej po policzkach coraz bardziej , serce bilo coraz mocniej ... mozna nawet ujac ze drzalo ze starchu. Zaczela rozgladac sie dokola , niebylo nic procz pustych ulic i sporadycznie pozapalnych swiatlach w domu. Siedziala jak bezbronna mala dziewczyna , placzac i probujac wydusic z siebie caly bol , w duchu ' wolala o pomoc ' a tak naprawde nie wydusila slowa. Wpatrujac sie w jedna z gwiazd ... zrozumiala ze w zyciu tak bywa ... ze moze byc klorowo ale i tak niebedziesz czula sie szczesliwa ... bedziesz sie rozpadac na drobne kawaleczki zeby pozniej na kolanach je spowrotem zbierac i stac sie silniejsza ... '' syzyfowa praca'' powtarzala sama do siebie. W pewnym momencie wykrzyczala w duchu ' ej dziewczyno co robisz ! ogarnij sie kurwa ' wstala i wbiegla jak opentana do domu ... lecz to i tak nic nie dalo . Usiadla delikatnie na lozku i postanowila ze odpocznie ... polykajac 2 z 3 tabletek na sen. Zucila pudelko na ziemie ... i glosno wykrzykujac powiedziala ' ze bedzie silna ' kladac glowe na poduszke lzy ociekaly nadal ... ta bezradnosc niszczyla ja od srodka
 

 
Tak bardzo sie bala , podjac decyzje. Niebyla pewna swych uczuc , czasami miala dosc jej i jego i chciala byc sama. A czasami chciala jedynie spedzac czas z nia , bo uwzala ze ona jest jej swiatem. A momentami to on byl jej swiatem. Metlik emocjonalny nie dawal spokoju , spadala coraz nizej i wieksze obawy posiadala. Wiedziala zee ma w sobie cos z ' gracza' i skad mogla byc pewna swych uczuc. Gdzie czasami jej myslil mowily ze ma grac bawic sie zyciem ... ale jak bawic sie ... gdy serce posiada ONA ! a moze ON ... kompletnie zaklopotana i zdesperowana usiadla i zaczela powoli analizowac i zrozumiala ze ONA tak naprawde jest jej swiatem !
 

 
Hej

I za kazdym razem , gdy tylko probowala sie zblizyc on sie oddalal ...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›